DLACZEGO PSY WRACAJĄ Z ADOPCJI?
MYLNA WDZIĘCZNOŚĆ I JEJ BRAK, CZYLI DLACZEGO PSY WRACAJĄ Z ADOPCJI?
W naszym ludzkim świecie uwielbiamy nadawać zjawiskom własne znaczenia. Niestety, często przenosimy ludzkie emocje na świat psów, co bywa dla nich krzywdzące. W opinii publicznej wciąż pokutuje mit: „pies adoptowany będzie kochał bardziej niż ten z hodowli, bo od pierwszego dnia okaże ci wdzięczność”.
Czy tak jest w rzeczywistości? Absolutnie NIE.
Bardziej prawdopodobne, że po przyjechaniu ze schroniska pies nie położy się spokojnie i „z wdzięcznością” na nowym legowisku, tylko z powodu stresu i zagubienia np. nasika na dywan, będzie chodził niespokojnie po domu albo nie będzie wiedział, co ze sobą zrobić. Może się również bać dotyku, chować, unikać kontaktu wzrokowego, wycofywać się albo gorączkowo szukać drogi ucieczki. To nie jest złośliwość ani brak „wdzięczności”. To zwykła reakcja na zmianę i emocje, z którymi jeszcze sobie nie radzi.
Dlaczego tak się dzieje? Przecież uratowaliśmy go zza krat!
Jako ludzie często mamy w głowie prosty układ: „Ja daję ci dom, ty dajesz mi miłość”. Ale dla psa ta sytuacja to gigantyczny szok. Dlatego zamiast „wdzięczności” częściej pojawia się dezorientacja. Pies, który spędził miesiące czy lata w schronisku, przywykł do hałasu, betonu, krat i konkretnego rytmu dnia. Cisza w mieszkaniu, nowe zapachy, miękkie powierzchnie, brak znanych punktów odniesienia to dla niego zestaw bodźców, które mogą go zwyczajnie przytłaczać, a nawet przerażać.
Minęły 3 dni i zaczął szczekać…
Pamiętacie swój pierwszy dzień w przedszkolu? Większość z nas była wtedy wyjątkowo grzeczna, cicha i pomocna. Dopiero po kilku dniach „wychodziły nam rogi” - zaczynało się wyrywanie zabawek i lament przy myciu zębów.
Z psami jest bardzo podobnie. Przez pierwsze dni w nowym domu pies próbuje przetrwać, obserwuje, nie wychyla się. Kiedy jednak emocje nieco opadają, zaczynają wychodzić naturalne zachowania. Dopiero kiedy emocje trochę opadną i pies poczuje się choć odrobinę bezpieczniej, zaczynają wychodzić jego naturalne zachowania. Może pojawić się więcej energii, testowanie granic, różne trudniejsze sytuacje. I to nie jest brak wdzięczności, tylko moment, w którym pies wreszcie zaczyna być sobą.
U jednego psa będzie to trwało 3 dni, u innego 3 miesiące, tu nie ma reguły, tak jak człowiek - każdy jest inny.
Pierwsze kroki: Zasady zamiast użalania się
Pierwsze dni to czas na zapoznanie psa z Twoim rytmem, a nie na organizowanie wycieczek czy zapraszanie gości. To również nie jest czas na użalanie się nad „biednym pieskiem”.
1) Bądź konsekwentny od początku. Jeśli wiesz, że pies docelowo nie będzie mógł wchodzić na kanapę, nie pozwalaj mu na to „ten jeden raz na pocieszenie”. Wyjątki tylko mącą psu w głowie. Najlepiej od razu skontaktuj się z behawiorystą, żeby jak najlepiej przygotować jego i Ciebie na nową sytuację w domu.
2) Działaj od razu. Jeśli widzisz, że problemy (agresja, lęk, niszczenie) narastają to nie czekaj, aż pies „sam wyrośnie”. Nie wyrośnie. Ponownie, tak jak przy punkcie wyżej - skontaktuj się z behawiorystą. Wiele schronisk oferuje bezpłatne wsparcie swoich specjalistów dla adoptujących.
Kiedy zacząć trening?
Zasady życia domowego i Twój styl życia wdrażasz od razu. Natomiast „fancy sztuczki”, komendy i trudniejsze ćwiczenia zostaw na moment, gdy pies poczuje się swobodnie. W pierwszej kolejności (gdy tylko pies będzie miał zapewnione poczucie bezpieczeństwa w domu) postaw na rzeczy naprawdę przydatne:
1. Wizyty adaptacyjne u weterynarza.
2. Trening medyczny.
3. Awaryjne przywołanie.
4. Trening samotności.
„NIE KUPUJ -ADOPTUJ!”. Dlaczego to hasło jest pułapką?
To stwierdzenie często stawia psy ze schroniska w roli dłużników. Oczekujemy od nich „spłaty długu” w postaci bezgranicznego oddania. Tymczasem psy po przejściach mogą mieć ogromne trudności z zaufaniem.
Pies po przejściach bardzo często nie wchodzi w nowe życie z otwartym sercem i gotowością do przytulania. Często wchodzi w nie z lękiem, napięciem i ogromną trudnością w zaufaniu. Może potrzebować czasu, cierpliwości i mądrego wsparcia, żeby w ogóle poczuć się bezpiecznie.
Adopcja to nie transakcja wymienno-handlowa. To inwestycja długoterminowa z bardzo wysokim ryzykiem na starcie. Jeśli bierzesz psa tylko po to, by poczuć się lepszym człowiekiem i dostać natychmiastową nagrodę w postaci psiego oddania – możesz się srodze zawieść.
Jeśli natomiast bierzesz go z gotowością by dać mu czas na naukę Twojego świata, uszanujesz jego tempo i naprawdę dasz mu czas to wtedy pojawia się coś o wiele bardziej wartościowego niż wyobrażona „wdzięczność”. Zamiast szybkiej, powierzchownej reakcji dostajesz coś, co buduje się krok po kroku: prawdziwe zaufanie. Takie, które nie wynika z impulsu, tylko z doświadczeń, bezpieczeństwa i relacji, którą stworzyliście razem.
Dlatego zanim podejmiesz decyzję, dobrze przemyśl wszystkie za i przeciw. Pies niezależnie od tego, czy adoptowany, czy kupiony nie jest rzeczą ani chwilowym sposobem na poprawienie sobie samopoczucia. To żywa istota i towarzysz na lata.
Autorka: Weronika Olesiejuk, trenerka i behawiorystka psów, wolontariuszka w schronisku