🐶 Darmowa dostawa dla zamówień od 200 zł! 🐶
CZEGO O PSICH EMOCJACH NAUCZYŁ MNIE WOLONTARIAT?

CZEGO O PSICH EMOCJACH NAUCZYŁ MNIE WOLONTARIAT?

CZEGO O PSICH EMOCJACH NAUCZYŁ MNIE WOLONTARIAT?


Czego o psich emocjach nauczył mnie wolontariat? Schronisko oczami behawiorysty

Kiedy mówisz znajomym, że jesteś wolontariuszem w schronisku, najczęściej słyszysz: „O rany, ja bym nie mógł, za bardzo bym płakał…”.

Rzeczywistość wolontariusza jest jednak zupełnie inna. Owszem, jest w niej miejsce na wzruszenia, ale przede wszystkim to ciężka praca na emocjach - zarówno własnych, jak i psich. Z perspektywy behawioralnej, wolontariat to nie jest zwykłe „wyprowadzanie piesków na spacer”. To codzienna, fascynująca i trudna terapia na otwartym sercu.

Czego praca w schronisku uczy o psich emocjach?

Spacer to czas dla psa i wolontariusza - czas na naukę i poznawanie siebie

Wielu ludziom wydaje się, że pies w schronisku potrzebuje przede wszystkim wybiegania się - rzucania piłki, sprintu, zmęczenia fizycznego. Nic bardziej mylnego.

Schronisko to fabryka stresu. Ciągły hałas, szczekanie, zapach strachu innych zwierząt i brak kontroli nad własnym życiem sprawiają, że psy żyją w permanentnym przebodźcowaniu. Ich organizmy są dosłownie zalane kortyzolem (hormonem stresu).

Jako wolontariusz szybko zauważasz, że rzucanie psu piłki na wybiegu często tylko dolewa oliwy do ognia - podbija adrenalinę i frustrację. Dlatego najważniejszą rzeczą, jaką dajemy psom, jest spacer dekompresyjny:

·       Długa linka zamiast napiętej, krótkiej smyczy.

·       Pozwolenie na nieśpieszne węszenie w trawie.

·       Po prostu wspólne siedzenie w ciszy pod drzewem.

Dla psa schroniskowego 45 minut spokojnego węszenia w lesie to ogromny odpoczynek.

Nauka czytania "drabiny agresji"

W boksie nie ma czasu na domysły. Wolontariat błyskawicznie uczy uważności na detale, które przeciętny opiekun psa często przegapia. Tutaj subtelne sygnały decydują o bezpieczeństwie człowieka i komforcie psa.

To właśnie w schronisku najszybciej poznaje się tzw. drabinę agresji, czyli sekwencję komunikatów, którymi pies próbuje uniknąć konfliktu. Zanim pies warknie lub kłapnie zębami, wysyła całą masę sygnałów ostrzegawczych: odwraca wzrok, oblizuje się, ziewa czy sztywnieje.

Czy wiedziałeś, że machanie ogonem wcale nie musi oznaczać radości? Często to oznaka ogromnego napięcia, ekscytacji lub frustracji.

Dzięki tej wiedzy przestajesz patrzeć na psa przez pryzmat ludzkich łatek w stylu: „jest złośliwy” albo „robi mi na złość”. Zaczynasz widzieć czystą komunikację i emocje, z którymi to zwierzę sobie po prostu nie radzi.

Najsmutniejszy widok: Wyuczona bezradność

Często widzimy w schronisku sytuację, w której do psa podchodzi człowiek i zaczyna go głaskać. Pies zamarza w bezruchu, widać, że bardzo się boi, a mimo to leży „spokojnie”. Ludzie myślą: „och, jaki grzeczny!”. W rzeczywistości to wyuczona bezradność… jeden z najbardziej rozdzierających serce widoków w schronisku. Pies zrozumiał, że nie ma wpływu na swój los, więc przestał walczyć i się odciął.

Rolą mądrego wolontariusza jest powolne, bezpieczne przywracanie tym psom sprawczości. Pokazywanie im, że ich wybory mają znaczenie. Że mogą zdecydować, w którą stronę idziemy na spacerze, albo czy w ogóle mają ochotę na kontakt.

To niesamowite, wręcz wzruszające uczucie, gdy po kilku tygodniach taki „zgaszony” pies nagle po raz pierwszy sam podejdzie po smaczek, z własnej woli zrobi „sikupę” na trawie albo zaufaniem pacnie cię łapą.

Podsumowanie: Moja droga od smyczy do behawioru

W schronisku jako wolontariusz działam już od 2010 roku. Od tego czasu przeprowadziłam masę adopcji, brałam udział w interwencjach, podczas których odbieraliśmy krzywdzone zwierzęta, wyciągnęłam z traumy dziesiątki lękliwych psiaków i trenowałam z nimi sporty kynologiczne. Ta droga doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj. 

Dziś patrzę na schronisko znacznie szerzej niż tylko przez pryzmat spacerów. Analizuję, w którym boksie dany pies odnajdzie się najlepiej, jakie aktywności dobrać dla niego i jego wolontariusza, prowadzę szkolenia dla nowych kandydatów i otaczam opieką behawioralną psy w schronisku oraz te, które właśnie trafiły do nowych domów.

Schronisko to nie tylko miejsce pełne smutku. To przede wszystkim najlepszy na świecie uniwersytet psich emocji.

Autorka: Weronika Olesiejuk, trenerka i behawiorystka psów, wolontariuszka w schronisku 

 

Kup produkty